Paweł Miłkowski zwyciężył w klasyfikacji generalnej XII Bałtyk-Bieszczady Tour. Kolarz z Sosnowca ustanowił nowy rekord trasy, bijąc poprzedni najlepszy wynik o blisko dwie godziny. Wśród pań triumfatorką okazała się Sylwia Kowalska.

 

Rywalizacja w tegorocznym Bałtyk-Bieszczady Tour odbywała się na niespotykanym dotąd poziomie sportowym. Dość powiedzieć, że poprzedni rekord trasy został poprawiony aż przez czterech zawodników. Do ostatniej chwili nie było też wiadomo, kto wyjedzie z Ustrzyk Górnych z pucharem dla zwycięzcy. Festiwal rekordów rozpoczął Paweł Pieczka, który dotarł do mety w fenomenalnym czasie 34 godzin. Wynik, który w poprzednich edycjach dałby bezapelacyjne zwycięstwo, tym razem wystarczył na zaledwie czwarte miejsce (na pocieszenie Pieczce została koszulka najlepszego sprintera).

 

 

Czarny koń Marszałek

Krótko po jego przyjeździe okazało się, że na metę z lepszym wynikiem wpadł czarny koń tegorocznej edycji BBT, czyli Mariusz Marszałek. Z uwagi na problemy z GPS-em reprezentant KK Łowicz został początkowo sklasyfikowany na odległej pozycji. Dopiero po zweryfikowaniu karty zawodnika okazało się, że jego czas to nie 45 godzin (jak początkowo sądzono), ale fenomenalne 33 godz. i 25 minut. Tym samym korek od szampana dla rekordzisty trasy wystrzelił po raz drugi (co więcej Marszałek wygrał klasyfikację dla najlepszego górala BBT).

 

Lepiej niż u Hitchcock’a

Prawdziwy dreszczowiec rozegrał się jednak kilkanaście minut po przyjeździe Marszałka. Jadący z wydawało się bezpieczną przewagą Paweł Miłkowski…. pomylił drogę. Zanim zawodnik zorientował się ze swojej pomyłki, zapas nad ścigającym go Bogdanem Adamczykiem niebezpiecznie się skurczył. Kiedy wydawało się, że Miłkowski się jednak wybroni, na pięć kilometrów przez metą w jego tylnym kole jego roweru zaczęło uchodzić powietrze. Szybka kalkulacja i zamiast tracić czas na wymianę dętki, zawodnik postanowił jechać „na flaku”. Ta decyzja prawdopodobnie uchroniła go przez porażką. Na metę Miłkowski wjechał już kompletnie bez powietrza w kole, ale za to w rewelacyjnym czasie 33 godzin i 10 minut. Adamczyk wyłonił się zza ostatniego zakrętu dopiero chwilę później, w ostatecznym rozrachunku ustępując Miłkowskiemu o 5 minut.

 

Wykres: Przewaga Pawła Miłkowskiego nad Bogdanem Adamczykiem na poszczególnych kilometrach trasy (wartości podane w minutach)

 

Smaczku całej rywalizacji dodaje to, że zwycięzca ubiegłej edycji BBT został na trasie zatrzymany przez policję, co kosztowało to stratę dobrych paru minut. Sympatyczny kolarz z Rzeszowa nie miał jednak żalu do mundurowych o to, że potencjalnie odebrali mu tytuł najlepszego. Jak „na gorąco” tłumaczył po przyjeździe na metę, jego strata była de facto wpisana w wynik. Gdyby nie policja, to prawdopodobnie straciłby czas na czymś innym (tak jak Miłkowski, który na trasie miał aż dwie gumy).

 

Zacięta walka o różową koszulkę

Ciekawie prezentowała się także rywalizacja wśród pań. Jako pierwsza, z czasem 48 godz. 31 minut na metę w Ustrzykach Górnych dotarła Dorota Orłowska. Z pozycji liderki cieszyła się jednak tylko przez kilka godzin. Krótko przed czwartą rano w poniedziałek, ustawiony na mecie dzwon zaanonsował przyjazd Sylwii Kowalskiej. Uzyskany przez nią wynik (44 godz. 50 min) nie został już przez nikogo poprawiony. Tym samym ambitna zawodniczka mogła cieszyć się ze swojego pierwszego triumfu w BBT, a podczas dekoracji przywdziać różową koszulką dla najszybszej kobiety. W kategorii solo najlepszą kobietą okazała się Aleksandra Piekarska, która wykręciła świetny wyniki niespełna 51h, pobijając własny życiowy rekord o 10 godzin!

 

 

Zwycięzcy poszczególnych klasyfikacji BBT 2020

Generalna solo

Paweł Miłkowski

Generalna open

Paweł Pieczka

Najlepsza kobieta

Sylwia Kowalska

Najlepszy góral

Mariusz Marszałek

Najlepszy sprinter

Paweł Pieczka

Najlepszy debiutant

Paweł Miłkowski

 

Ze Świnoujścia do Ustrzyk na składaku

Osobą, która w tegorocznym Bałtyk-Bieszczady Tour przyciągnęła najwięcej uwagi, nie był jednak jego zwycięzca. Najwięcej emocji wzbudził przejazd Roberta Woźniaka z Elbląga. Doświadczony kolarz (8-krotny uczestnik BBT) całą trasę ze Świnoujścia do Ustrzyk pokonał na rowerze…. WIGRY 3! Ten niesamowity wyczyn zajął mu równe 66 godzin, co było rezultatem lepszym od wielu innych zawodników. Pytany o to, dlaczego zdecydował się jechać na takim a nie innym sprzęcie, Woźniak odparł z uśmiechem, że po prostu taki rower akurat znajdował się w jego parku maszyn…

 


 

Najpierw upał, potem deszcz

Poza osobami walczącymi o jak najwyższe lokaty, na ogromne słowa uznania zasługują wszyscy zawodnicy, którym udało się pokonać całą trasę maratonu. W tym roku w limicie czasu ta sztuka udała się ponad 300 osobom. Kolejne kilkanaście – nie zważając na zamknięte punkty kontrolne i brak przywitania na mecie – dotarła tam już po upływie regulaminowych 70 godzin. Należy przy tym dodać, że rywalizacja odbywała się przy trudnych warunkach pogodowych. Przez pierwszą dobę zawodnikom dokuczał dochodzący do 30 stopni upał i gwałtowne burze. Z kolei w niedzielę mieliśmy na trasie rzęsisty deszcz.

Klasyfikacja generalna BBT 2020

Miejsce

Imię i nazwisko

Czas

1

Paweł Miłkowski

33:10

2

Bogdan Adamczyk

33:15

3

Mariusz Marszałek

33:25

4

Paweł Pieczka

34:00

5

Michał Nowok

37:07

6

Radosław Rogóż

37:48

7

Krzysztof Dziedzic

37:48

8

Przemysław Kijak

37:59

9

Cezary Wójcik

38:04

10

Adrian Żółkiewicz

38:18

 

 

Wystartowało: 375, ukończyło: 325

Na zakończenie organizatorzy Bałtyk-Bieszczady Tour chcieli złożyć ogromne podziękowania dla wszystkich partnerów imprezy – prywatnych firm, lokalnych władzy i organizacji samorządowych. Bez ich pomocy, rozegranie maratonu na obecnym poziomie nie byłoby zwyczajnie możliwe.

 

27 sierpnia 2020

Podsumowanie XII edycji Bałtyk -Bieszczady Tour 1008km non-stop

Nadchodzące wydarzenie: Bałtyk - Bieszczady Tour 1008km non-stop

F&Q

kontakt@ultracycling.pl

+48 505 801 791

Czas realizacji zamówienia

Płatność

Dostawa

Zwroty i wymiana

Polityka prywatności

O nas

Regulamin sklepu

  SKLEP

  ULTRACYCLING